poniedziałek, 20 lipca 2009

minęło

Minął pogrzeb, uroczystość przy której czy chcemy czy nie - płaczemy... Uroczystość przy której cierpimy... Chwila kiedy możemy po raz ostatni pożegnać bliską osobę - ja żegnałem mamę...

Niezależnie od tego czy patrzymy na wiele pięknych wieńców, płatki róż które opadły na podłogę, trumnę czy samą tabliczkę - chcemy krzyczeć, chcemy cofnąć... ale nie możemy.

Ale czy pogrzeb jest odejściem? Nie. Odeszło tylko ciało, mama nadal gdzieś jest, czuwa... Jest, pomimo tego jak mało jej czasu poświęcałem... Krótkie rozmowy, za krótkie...

Czy można mieć do kogoś żal w takiej sytuacji? Nie. Mama przegrała nieuczciwą walkę z chorobą, która może dotknąć każdego z nas... Tylko czy przegrała, czy się poddała?

Dla wszystkich którzy przeżyli podobną tragedię - pamiętajcie, trzeba iść dalej, trzeba być silnym, a jeśli nie jesteśmy - musimy tą siłę znaleźć w sobie... Bo musimy mieć siłę nie tylko dla nas ale też dla osób bliskich lub całkowicie obcych... Nie zapominajmy wtedy o bliskich osobach, nie szczędźmy uczuć, nie chowajmy ich do kieszeni...

Dziękuję ci kochanie że byłaś ze mną, dziękuję że mi pomogłaś tą siłę znaleźć, odzyskać... I choć oboje wiemy że to uczucie pustki pozostanie, czasami rana jeszcze krwawi, goi się i już nie boli tak bardzo...

Kocham cię mój skarbie, nie chcę abyś czuła niepokój, jesteś dla mnie teraz najważniejsza... Będę uważał, na siebie, na nas... Nie pozwolę aby coś nam się stało... Będę ostrożny...

I zrobię w końcu coś z tymi cholernymi stawami :) Chociaż chętnie poczekam aż mnie zaprowadzisz za rękę - tylko prawą... ;)

Kocham, pragnę, chcę... i tęsknię...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz