sobota, 12 maja 2012

no i super

moja kobieta nie zna adresu do mojego blogu. głupie? może trochę. chyba że pamięta o blogu jakiegoś tam "kolegi". szczegół. ale kiedy zaczynasz się czuć bezsensownym dodatkiem, który przeszkadza, irytuje, denerwuje i jest do niczego, to już nie jest fajnie. Kiedy ty masz przytulić, ale kiedy chcesz odwzajemnienia, to tak "z łaską". Kiedy coś mówisz i widzisz poirytowanie. Kiedy dzwonisz na zakupach żeby się zapytać, czy coś jeszcze kupić, bo może coś jeszcze twoja kobieta chce, a ta się irytuje. Kiedy chcesz gdzieś pójść, a jej się nie chce, jak się okazuje, nie chce z tobą, bo ty. Kiedy każdy twoje słowo jest analizowane skomplikowanym algorytmem, po czym wychodzi na to, że jesteś złym człowiekiem, bo się odzywasz. zniknęła bliskość, taka prawdziwa, namiętna. teraz tak po prostu, aż do śmierci. Ale może niektórzy chcą czegoś więcej? chcą czułości, wsparcia, radości, chcą pójść na spacer, do kina, wspólnie słuchać muzyki, grać w gry planszowe i robić inne rzeczy, jakie robią wszystkie normalne pary...

wtorek, 14 lutego 2012

walentynki

Walentynki – czemu ludzie się nimi tak zachwycają? Kupowanie prezentów, serduszek, romantyczne kolacje, kwiaty, czekoladki i inne bibeloty… po co? Żeby okazać jak bardzo się kocha drugą osobę? W takim razie czy kochamy tylko przez 1/365 roku? Cudnie. Odhaczona kolacja, odhaczony kwiatek i można żyć dalej. Naprawdę świetnie. Czy to ma sens?
„Bo to święto, to po prostu taki dzień”. Tak tak, dobrze wiemy, jak dzisiaj wygląda wigilia. Święto tylko kalendarzowe. Wszystkie elementy typu siadanie wspólnie do stołu, podzielenie się opłatkiem itd.: „formalność, trzeba odbębnić”. Nie raz widzę jak ktoś wpisuje w statusie na FB „kolacja rodzinna ;/”, „kiedy koniec tych świąt?” i wiele innych. Dla mnie to święto jest czymś ważnym, to nie obowiązek, a okazja spotkania się z rodziną wspólnie przy stole, bez stresów, radośnie. Nie chodzi o prezenty. A teraz zapytam: czemu tak ważne są te cholerne walentynki? Nikomu oczywiście nie bronię obchodzić tego święta, ale ludzie – nie podchodźcie do tego tak samo, jak podchodzicie do tematu świąt bożego narodzenia czy innych, gdzie w wielu przypadkach najważniejsze są prezenty, a bez reszty mogłoby się obejść. Czym jest dla ciebie ten dzień?
Jeśli ma już być naprawdę ok., to wg mnie ludzie powinni naprawdę się przyłożyć. Nie chodzi o kolację, kolejnego kwiatka który uschnie, czy seks, na który tak wszyscy łapczywie czekają. Chodzi o przytulenie się, takie szczere. I przemyślenia… tak, przemyślenia! Zastanówcie się, czemu tak bardzo kochacie, czemu tak bardzo zależy wam na drugiej połówce. Powspominajcie wspólnie spędzone radosne i zabawne chwile. I nie może to wychodzić od jednej osoby. Świece i czerwone wino – to można kupić w każdym „osiedlowym”. Wspomnienia: to się po prostu ma, albo się nie ma. A jeśli mamy jakieś wspomnienia, dobrze jest o nich czasami powspominać, aby nie zginęły pod stertą „priorytetów” takich jak praca, praca, tudzież praca, ew. fryzjer, manicure, PS3, facebook.
Pomyśl teraz o jednej, najmilszej rzeczy, jaka cię spotkała z bliską osobą. Musisz wybrać tą jedną. A teraz spójrz na swojemu/swojej partnerowi/partnerce prosto w oczy… i powiedz o tym. Nie kryj swoich uczuć. Pokaż, jak bardzo się cieszysz, że jesteście razem. Jeśli jednak twoja połówka uważa to za bzdet… cóż, może jednak faktycznie jedyne, co jest dla niej/niego cenne, to ten kwiatek, serduszko na FB i seks.
Patrząc na ludzi w ten „wyjątkowy” dzień widzę kilka naprawdę zakochanych par, która spędza walentynki „tak jak trzeba”. Niestety wokół nich jest cała masa tych nieszczęśników, którzy mają bardzo liniowe podejście do walentynek. Scenariusz się powtarza na każdym kroku: kwiatek, kolacja, seks. I tak, jestem przeciwnikiem tak prymitywnego podejścia, nie wzbogaconego o to, co jest ważne. To trochę tak, jakby przez całe życie z nawet podstawowego zakresu matematyki jedynie dodawać: każdy głupi to potrafi, z czasem jednak staje się to rutynowe i robimy „bo tak wypada”. Nie. Walentynki NIE SĄ SCENARIUSZEM, nie zachowujcie się jak program komputerowy. To wy jesteście reżyserem tego dnia, to wy decydujecie co się w nim wydarzy, to od was zależy, jakie będzie zakończenie. Chcielibyście chodzić do kina na filmy, w których poza aktorami i scenerią nie zmienia się kompletnie nic? Nie? No właśnie. Więc do roboty. Tylko z jednym zastrzeżeniem.
Miłości nie wyznaje się tylko w walentynki. Kochasz przez całe życie, 365 dni w roku (a nawet dłużej). Kupując kwiatek czy prezent swojej kobiecie/facetowi nie rób tego dlatego, że „tak wypada”. I nie planuj, co powiesz. Po prostu pomyśl o tej jednej fantastycznej rzeczy i to powiedz. To jest sztuka kochania.

i niech mnie ktoś w końcu k**wa przytuli, no.