Pierwszy dzień pracy(?), właściwie stażu...
Po trochę ponad miesięcznej przerwie wróciłem do żywych...
Urząd miasta - miejsce lubiane bardziej lub mniej, ale odnośnie IT jest to dla mnie nowy świat... Jak na razie największa struktura jaką w swoim skromnym życiu widziałem...
Ludzie - są ok, NORMALNI. Tylko ta Vi$ta... _-_ Tak, to boli, ale nie mam co poradzić. Argument za vistą to "przystawki" (czyt. MMC, coś co JEST w moim kochanym XP'ku...)
Co prawda jest to staż więc pewnie nie będę miał zbyt wielu uprawnień, ale bynajmniej nie przenoszę segregatorów z półki na półkę, nie wycieram kurzy (nie licząc swojego zapaskudzonego na śmierć monitora) i nie odkurzam... muszę tylko kubek skołować.
Wiem już gdzie jest piekarnia z dobrym i kryzysowym jedzeniem... tak, na 670zł długo nie pożyję, trzeba zrezygnować z krewetek, kawioru, chińszczyzny itp...
Czy to dobrze że staż? A czemu nie? lepsze niż siedzenie i nic nie robienie. Zawsze to jakiś exp który pomoże mi osiągnąć wyższy poziom - wtedy punkty zainwestuje w to co mnie interesuje i pokonam w końcu tego paskudnego orka, co się zwie Kryzys... ^^
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz