sobota, 5 grudnia 2009

kompromis?

W życiu musimy podejmować różne decyzje: zrobić coś, pojechać gdzieś, porozmawiać z kimś... Jednak często musimy wybierać: zrobić A, ale wtedy nie zrobimy B, lub na odwrót. Wtedy zawsze to, czego nie zrobiliśmy, odbije się na nas od razu. Kompromis - zrealizować proporcjonalnie A i B. Co wtedy? Wtedy wszystko jest nie tak. Inne wyjście? Nie ma.
Czegokolwiek byśmy nie zrobili, zawsze będzie druga, zła strona medalu. A kompromis istnieje tylko w teorii, w praktyce kompletnie się nie spisuje. Tutaj mam problem - jestem kompromisowy.

Czemu tak się wszystko musiało zmienić? Czemu wszystko jest szare? Gdzie się podziały kolory? Gdzie poginęły nuty nadające ton życiu? Gdzie się schował ład, porządek, spokój?

Czemu wszystko jest martwe? Pustka...

Pieniądze - możemy je mieć, możemy je wydawać ile chcemy, ale szczęścia nie kupimy. Wtedy banknoty stają się tylko zwykłymi papierkami z nadrukiem, za które możemy coś kupić.

Czemu cię nie ma, Mamo... Czemu nie mogliśmy wczoraj zorganizować małego przyjęcia, jak co roku? Czemu nikt nawet nie zadzwonił? Bo ciebie już nie ma, Mamo...

Ale spotkamy się, Mamo[...]. :)

c.d.m.n.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz